W
1976 roku opracowałem i zgłosiłem w Urzędzie Patentowym „SIŁOWNIĘ
ENERGETYCZNĄ” napędzaną energią grawitacyjną nurtu wody w rzece. Ściślej
mówiąc opracowałem kilka wariantów siłowni z możliwością zastosowania na
ciekach wodnych, małych, średnich i dużych rzekach.
Cieki wodne do
2 m szerokości, na których kiedyś instalowano znane koło młyńskie, dające
przy sprzyjających warunkach wodnych do 3 KW energii elektrycznej lub napędzające
bezpośrednio o podobnym poborze mocy urządzenia młyńskie, tartaki itp.
Proponowana
siłownia
przy równie podobnie sprzyjających warunkach hydrologicznych może dać dziesięciokrotnie
więcej energii. Trzeba jednak wykonać spiętrzenie cieków lub rzeki
(automatyczne zastawki), wykopać bocznicę, umocnić jej brzegi. Ustawić w
bocznicy specjalnej konstrukcji koryto o wymiarach 15 x 1 x 0,8 m. Koryto
powinno być tak ustawione, by wlot wody ze spiętrzenia znajdował się 70 cm
wyżej a wylot niżej. Innymi słowy woda wpływająca i wypełniająca światło
sztucznego koryta uzyska szybkość przepływu na terenach nizinnych minimum 3
m/sek. Spiętrzenie i zwężenie przepływu wody wymusza uzyskanie takiej prędkości.
W koryto instalujemy na dwóch stojanach (jeden u dołu drugi u góry koryta)
mechanizm kół klinowych parami poprzecznie ustawionych wobec długości
koryta. Koła, po wewnętrznych burtach koryta, spinamy liną stalową o średnicy
8 mm. Do lin poprzecznie na rurkach winidurowych mocujemy pół-ruchome tarcze z
tworzywa sztucznego, przegradzają co 0,5 - 0,8 m sztuczne koryto. Tarcze z
ogranicznikami odchyleń przegradzają przepływającą wodę i wprowadzają cały
mechanizm w ruch obrotowy z prędkością nawet do 6 m/sek. W jednym czasie
mechanizm siłowni napędzany jest przez 10.000 litrów wody. Tarcze po
przepchaniu wodą na dół koryta wychodzą na
linach nad koła i w pozycji poziomej, leżącej przemieszczają się ku
górze koryta, gdzie opadają i ponownie wchodzą w wodę przegradzając koryto,
są pchane w dół itd. (patrz załączone rysunki).
Energię
uzyskiwaną z proponowanej siłowni można zagospodarować dla produkcji prądu
elektrycznego lub bezpośrednio do przepompowywania nadmiaru wody w cieku lub
rzece do odpowiednich zbiorników retencyjnych.
Powódź, którą widzimy na rzekach bywa groźna i wobec niej jesteśmy
bezradni. Chyba, że uregulujemy koryta rzek ale to bardzo drogo kosztuje. Rzeki
nie powinny być regulowane. Autonomiczny system zagospodarowania wysokiej wody
sezonowej w ciekach i rzekach przewiduje tylko nieznaczną korektę spływu
wody. Dotyczy to miast i innych miejsc zagrażających bezpieczeństwu ludzi lub
urządzeń hydrotechnicznych, mostów itp. Zdecydowanie korzystniejszym jest ujęcie
problemowo - programowe zagospodarowania wyższego poziomu wód sezonowych już
w warunkach melioracji w drenach, rowach, ciekach i małych rzekach. TAM trzeba
inwestować w zapobieganie powodzi i suszy. TAM jest PROBLEM, który wymaga
stosownego PROGRAMU starannego ZAGOSPODAROWANIA dla różnych celów wyższej
sezonowo WODY. Instytut Melioracji Użytków Zielonych dysponuje odpowiednią
wiedzą w tym zakresie. Spółki
Wodne w porozumieniu z władzami gminy i właścicielami gruntów, powinny
opracować plan zbiorników małej retencji, na pagórkach lub wzniesieniach,
gdzie z reguły są V lub VI klasy gleby. Zbiorniki retencyjne mogą być
oddalone nawet do kilku kilometrów od cieku wodnego lub rzeki. Woda powinna być
pompowana rurami pod ziemią. W obecnej sytuacji społeczno – gospodarczej można
by znaczne rezerwy bezrobotnych wykorzystać przy budowie proponowanego
programu. Dotyczy to szerokiego frontu robót wykończeniowych.
Roboty
ziemne przy budowie zbiorników wodnych małej retencji, można wykonywać
koparką (patrz załączone rysunki), która jest bardziej efektywna czynnościowo
i ekonomicznie niż spychacz czy znane koparki. Szczególnie dotyczy to sprzętu,
energii, paliwa, terenów bagnistych itp. o niesprzyjających warunkach
geologicznych.
Proponowana
koparka działa rotacyjnie, dwustronnie, na podobnej zasadzie do znanej wyciągarki
linowej. Np. chcemy wykopać staw lub zbiornik małej retencji na podmokłym
terenie gdzie roboczo nie wejdzie spychacz ani koparka. Ustawiamy z dwóch
przeciwległych stron planowanego wykopu, znane przy budowie studni metalowe trójnogi.
Przez specjalny układ przekładni przekładamy linę stalową o odpowiedniej średnicy
około 10 mm, którą podłączamy do rotacyjnego mechanizmu napędzanego
elektrycznie. Mocujemy do liny lekki czerpak o pojemności np. od 1 do 3 m3
z odpowiednimi nożami pod spodem. Czerpak wykonałem, adaptując złomowaną osłonę
tytanową do silników odrzutowych, czerpak jest niezniszczalny i lekki. Koparka
działa automatycznie. Operator pełni rolę asekuracyjną – zabezpieczającą.
Następnie siedzę i obserwuję zdalnie
jej mechanizm będący w ruchu. Czerpak na linie z pobraną ziemią jest
prowadzony w jedną lub w drugą stronę aż do planowego wału lub grobli i
automatycznie wysypuje ziemie na groblę. Następnie czerpak cofa się w drugą
stronę pobierając glebę na tej samej linie do drugiego brzegu. Umocowanie lin
holowniczych do czerpaka jest znamienne tym, że gdy czerpak jest pusty to środek
ciężkości jest bliżej podstawy z nożami ustawionymi do podbierania ziemi.
Noże są sprzężone mechanicznie z klapą od strony przedniej. Tylna klapa
jest opuszczona podczas napełniania czerpaka i to zapobiega wysypywaniu się
ziemi do tyłu. Przednia klapa w miarę wypełniania czerpaka ziemią jest
podnoszona przez urobek wewnętrznie do góry. Bezpośrednie sprzężenie
mechaniczne klap przedniej i tylnej z nożami sprawia, że po napełnieniu
czerpaka urobkiem ziemi, noże od strony kierunku ruchu czerpaka są podnoszone
ostrzem do góry. Czerpak po napełnieniu ziemią zmienia się w sanie z płaskim
dnem. Tylne noże w tym samym czasie tną powierzchnię ziemi, przygotowując ją
do łatwiejszego podbierania, gdy czerpak będzie pracował w przeciwną stronę.
Wówczas środek ciężkości napełnionego czerpaka znacznie podnosi się do góry.
Gdy wypełniony ziemią czerpak jest podciągany liną holowniczą do góry w
strefie wyznaczonej grobli – wału, wówczas bardzo łatwo przewraca się
samoczynnie o 1800 dnem
do góry wokół liny holowniczej i wysypuje samoczynnie ziemię w ściśle
planowanym miejscu. Po wysypaniu ziemi środek ciężkości czerpaka ponownie
obniża się do podstawy i automatycznie obraca się na linie holowniczej
dnem-podstawą do poziomu gruntu. Po tej operacji urządzenie holownicze
automatycznie zaczyna pracować w przeciwnym kierunku. Proces pobierania ziemi w
przeciwnym kierunku odbywa się tak samo jak wyżej opisany. System pracy
czerpaka jest dwustronny, efektywny ekonomicznie i bardzo prosty funkcjonalnie w
obsłudze automatycznej pod nadzorem przez jednego człowieka (patrz załączony
rysunek). Trójnogi są po zewnętrznych stronach obciążone. Przemieszczanie
poprzeczne trójnogów, stojanów jest możliwe dzięki kołom wklęsłym, które
poruszają się po rurach ułożonych na płytach wzdłuż brzegu przyszłego
zbiornika retencyjnego. Wyciągarka jest napędzana prądem elektrycznym z
opisanych w tym opracowaniu sposobów zasilania i źródeł siłowni. Linowe
koparki mojego autorstwa mogą być wykorzystane przy kopaniu zbiorników
retencyjnych. Przy pogłębianiu – odmulaniu istniejących zbiorników
retencyjnych. Przy pogłębianiu i regulacji rzek. Wszędzie tam, gdzie nie można zastosować tradycyjnego sprzętu.
Oczywiście dotyczy to robót ziemnych podstawowych. Przy budowie dróg,
autostrad, torów kolejowych, rowów itp. Czerpak koparki linowej może być
dodatkowo sterowany w szczególnych warunkach przez mały skuter na gąsienicach,
obsługiwany przez jednego operatora. Ciężkie spychacze są praktyczne na krótkich
dystansach (20-30 m). Myślę, że tym rozwiązaniem technicznym powinny się
zainteresować wszystkie przedsiębiorstwa prowadzące poważne i trudne roboty
ziemne. Wykorzystanie takiej koparki przy robotach ziemnych znacznie obniża
koszty i skraca czas wykonania inwestycji.
Zagospodarowana
wyższa woda
sezonowa stworzyłaby
zapobieganie powodzi. A
w Europie
Środkowo-Wschodniej powstałby
korzystny mikro-
klimat zapobiegający
suszy-stepowieniu. Wody sezonowo
wyższe są
z reguły względnie czyste.
Proponowane
siłownie energetyczne, napędzane energią nurtu wody, zainstalowane na małych, średnich
i dużych rzekach, mogłyby w pełni zaspokoić potrzeby produkcji energii
elektrycznej nie tylko Polski. ZASADA DZIAŁANIA pływających dużych siłowni
energetycznych jest podobna do wcześniej opisanego ogniwa siłowni, lecz te
ogniwa są scalone wielokrotnie – dowolnie, a mechanizmy instalowane na
pontonach. Całość zakotwiczona w strefie nurtu wody w rzece, może poza
mrozami, pracować nawet przy niskich stanach wody w rzece.
Zlikwidowanie powodzi sprawi, że woda w rzekach nie będzie niosła różnych większych przedmiotów, gałęzi, drzew. Tym samym nie będzie istotnych zagrożeń ruchu i eksploatacji proponowanych urządzeń. Problem innych pływających drobnych nieczystości można rozwiązać sprawnie po przez zastosowanie np. siatki powierzchniowej na pływakach i skuteczne oczyszczanie. Mrozy, lód, kra nie stanowią większych zagrożeń i utrudnień. Przy silnych mrozach urządzenia zatrzymają pracę na jakiś czas. Zasilanie elektryczne prądem w okresie mrozów, może być pobierane z tradycyjnych źródeł. Proponowane siłownie można instalować na rzekach w dowolnej ilości i scalać w bilansie energetycznym.
TRANSPORT WODNY
może być napędzany energią elektryczną. Można w korycie dowolnej rzeki,
powyżej 10 m szerokości, w programie zagospodarowania wysokich wód
sezonowych, zbudować PŁYWAJĄCĄ TRAKCJĘ ELEKTRYCZNĄ. Wyobraźmy sobie, że
na obrzeżu nurtu wody w rzece instalujmy w dnie rzeki ocynkowane i
zabezpieczone przed korozją, stalowe maszty co 30 m jeden od drugiego, wzdłuż
rzeki. Na te maszty nakładamy, przy pomocy dźwigu
na platformie ponton z ułożyskowaną
tuleją rurową, do której umocowane są w części górnej ramiona do
zainstalowania znanej sieci trolejbusowej, trakcji elektrycznej. Z pływających
systemów energetycznych opisanych wcześniej zasilamy prądem stałym trakcję
elektryczną. Pod trakcję podstawiane są tramwaje wodne elektryczne, które
automatycznie podłączają się pantografami – „pałąkami” do przewodów
i płyną w zgodzie z wymogami ekologicznymi. Proponowany program autonomiczny
zagospodarowania wody w ciekach i rzekach sprawi, że nie będzie powodzi.
Poziom wody w rzekach będzie automatycznie regulowany wyżej opisanym systemem.
To sprawi, że wodna komunikacja elektryczna będzie miała wahania poziomu wody
w rzece ale w bezpiecznym, ograniczonym wymiarze. Jeśli poziom wody w rzece
podniesie się to trakcja na pontonach zainstalowanych na masztach również
podnosi się. Gdy poziom wody opada to trakcja również obniża się. Tramwaje
wodne o zasilaniu elektrycznym i napędzie hydro-dynamicznym mogą być
automatycznie sterowane za pomocą specjalnej sterownicy elektrycznej
zainstalowanej przy pantografach – „pałąkach” (patrz
rysunek). System
komunikacyjny jest wyposażony w monitorowany program sterujący ruchem,
zainstalowany w trakcji. W ten sposób mogą być tworzone „pociągi wodne”,
gdzie każdy człon będzie napędzany dodatkowo i korygowany w sterowności
bocznej – poprzecznej wobec trakcji. Każdy tramwaj wodny jest wyposażony w
odpowiedni zestaw silników elektrycznych do napędu hydro-dynamicznego. Każdy
człon wyposażony jest w akumulatory na około 2 minuty samodzielnej jazdy
tramwaju wodnego. W przypadku awarii w dostawie prądu elektrycznego na
dojechanie do przystanku i po zatrzymaniu się natychmiast mechanicznie opuszcza
się ramie kotwicy, ustawione zawsze od strony napływającego nurtu wody w
rzece, zatrzymując każdy człon tramwaju wodnego. Po włączeniu prądu
kotwica samoczynnie podnosi się i tramwaj wodny rusza w drogę wodną zgodnie z
programem automatycznego sterowania. Gdy zerwie się drut trakcji, to
natychmiast na tym krótkim odcinku, zasilanie prądem stałym wyłącza się
automatycznie. Tramwaj wodny po zatrzymaniu zakotwicza się a służba
eksploatacji w 10 – 15 minut naprawia awarię. Jeżeli nastąpiłoby jakieś
istotne zagrożenie dla życia czy zdrowia pasażerów to pilot-operator po
zatrzymaniu się tramwaju w dowolnym miejscu, uruchamia składany rękaw - trap.
Rękaw - trap jest złożony i umocowany na zewnętrznej ścianie bocznej
tramwaju wodnego, stanowiąc jednocześnie całość z listwą obojową, która
jest zarazem elementem nośnym rękawa do ewakuacji pasażerów. Rękaw - trap
jak zajdzie potrzeba można zgodnie z instrukcją odłączyć od strony napływającego
nurtu pociągając za wydzieloną do tego celu linkę. Nurt wodny samoczynnie
skieruje rękaw - trap z linowym ogranicznikiem odchylenia 900 do
brzegu.
Elektryczna
Komunikacja Wodna nie wymaga budowy drogi, remontów itp., gdyż woda jest stale
odnawialna. Proponowane rozwiązania wodnego transportu nie utrudniają żeglugi
poprzecznej na rzece i nie koliduje z dotychczasowym systemem żeglugi. Chociaż
w przyszłości, w świetle proponowanych rozwiązań trzeba będzie zrezygnować
z barek, pchaczy i innego spalinowego transportu wodnego. Progi i spiętrzenia
wodne powinny być w przyszłości zlikwidowane lub też obecnie mogą być
omijane przez wprowadzenie „tramwaju wodnego” wydzieloną drogą tartanową
na ląd itd. (patrz rysunek). Przystanki są zorganizowane na pontonach na rzece
(patrz rysunek). W omawianych urządzeniach hydrotechnicznych wszystkie pontony
są wykonane z włókna szklanego i wzmocnione wewnętrznie konstrukcją z włókna
węglowego, wypełnione styropianem.
Myślę, że w
przyszłości Elektryczny Transport Wodny będzie dominujący i ograniczy bardzo
wyraźne komunikację drogową i kolejową. O tym zadecydują czynniki
ekologiczne, społeczne i ekonomiczne.
Wierzę, że
opracuje się lekkie tramwaje Elektrycznej Komunikacji Wodnej dla 70-100 osób
zasilane energią elektryczną (prądem stałym), pobraną z nurtu wody w rzece,
osiągające prędkość około 70 km/h. Zaspokajające potrzeby również
transportu towarowego. „Widzę” od wielu lat w Warszawie po obu stronach Wisły
komunikację pasażerską. „Widzę” komunikację z Krakowa do Gdańska oraz
na innych rzekach w zintegrowanym transporcie wodnym Europy.
„Widzę”
specjalne platformy wodne do przewozu pojazdów samochodowych. Jak wiemy drogi i
autostrady są coraz bardziej zatłoczone a transport kołowy jest bardzo drogi
i zanieczyszcza środowisko. Jeśli będzie możliwość w tym samym kierunku
przewiezienia samochodów osobowych z pasażerami nawet na dystansie 100 i więcej
kilometrów, to trzeba z tego dobrodziejstwa korzystać. Tym bardziej, że będzie
to wielokrotnie tańszy transport od innych istniejących w ruchu drogowym,
kolejowym i wodnym a także czysty ekologicznie.
PŁYWAJĄCE
NA PONTONACH SIŁOWNIE NAPĘDZANE ENERGIĄ WIATRU I FALI MORSKIEJ.
„Widzę” od 1977 roku zakotwiczone nad drugą
mielizną scalone pływające na pontonach siłownie napędzane energią fali
morskiej i wiatru. Siłownie te będą spełniać trzy funkcje:
a)
ochronią brzeg lądu przed skutkami fali sztormowej;
b)
zamulą przy brzegu strefę wody, co z czasem nieznacznie powiększy
terytorium kraju;
c)
wyprodukują znaczną energię elektryczną zaopatrującą potrzeby całego
Pomorza.
W tych morskich
siłowniach tarcze oporowe są na stałe umocowane do łańcuchów wykonanych z
włókna węglowego. Innymi słowy tarcze nie są pół ruchome, lecz celowo
prostopadle poprzecznie umocowane do łańcuchów pracujących na kołach zębatych
siłowni, wykonanych także z włókna węglowego. Siłownie morskie oraz
wszelkie urządzenia wodne są wykonane w całości z technologii nie korodujących.
Na powierzchni
wody fala i wiatr od morza działają napędzając, pchając tarcze siłowni, a
woda powracająca dołem nad mielizną pcha tarcze zanurzone w przeciwnym
kierunku. I tak się to kręci (patrz załączony projekt).
Dzięki
odpowiedniej konstrukcji, mechanizm obrotowy siłowni sprawia, że fala
morska skutecznie wytraca swoją energię zamieniając ją na produkcję prądu
elektrycznego i nie działa niszcząco na te urządzenia. Mechanizm wykonany z
odpowiednich technologii będących w ruchu, w słonej wodzie może pracować
nawet przy niewysokich ujemnych temperaturach.
W tych państwach
gdzie występują silne i długotrwałe mrozy trzeba by rozważyć inne rozwiązania
techniczne i technologiczne.
Drugi
sposób na wykorzystanie energii nurtu wody w ciekach i rzekach, fali morskiej i
wiatru do produkcji prądu elektrycznego i ochrony brzegu morskiego wyraża się
w zbudowaniu spiralnych, obrotowych taśm, które po zainstalowaniu w odpowiedni
sposób (patrz rysunek) w nurcie wody, na wietrze i w fali morskiej dałyby również
nieograniczone możliwości produkcji energii elektrycznej.
autor wyżej opisanych projektów – Ferdynand
Barbasiewicz.